Od
tłumacza pierwszego polskiego wydania
Przez
32 lata rozpaczliwie poszukiwałem odpowiedzi
na podstawowe pytania: po co żyję? Co tak naprawdę liczy się w życiu?
Co jest moim celem, co chciałbym osiągnąć?
Odpowiedzi
na te pytania nie usłyszałem ani od rodziców, ani księży-katechetów,
ani w szkole, ani w telewizji. Jako nastolatek z zapałem, raz po
raz czytałem Biblię, wynosząc z tej lektury wizję mściwego,
okrutnego Boga, który ukarał swojego dobrego Syna za to, że ludzie
byli źli. Niektóre wypowiedzi Jezusa też nie przyniosły
mu w moich oczach sympatii. Widząc wokół siebie zło, egoizm, niesprawiedliwość,
cierpienie, doszedłem do wniosku, że ten świat Panu Bogu nie wyszedł.
Poczułem, że nie chcę z nmi mieć nic wspólnego i dalszą lekturę Biblii
uznałem za bezcelową. Przestałem wierzyć w cokolwiek i kogokolwiek
(prócz siebie).
Uczyniłem
sobie bożka zastępczego z nauki. Przez 31 lat mojego życia bohatersko
nadymałem moje ego, aż pewnego dnia pękło niczym balon pełen złudzeń.
Moja wiara w siebie, w ludzki rozum i osiągnięcia nauki zawiodła
mnie do nikąd. Moje życie legło w gruzach.
Zacząłem
szukać jakiejś innej skali wartości, porządku i ładu. Bo wierzyłem,
że za tym wszystkim, co widzę, musi się kryć jakaś idea harmonii,
porządku, ładu - jakieś prawo. Przecież w przeciwnym razie nie byłoby
nic prócz totalnego chaosu - całkowitej entropii. To był
początek mojego przeświadczenia, że wszystko ma jakiś sens i kierunek.
Zapragnąłem go odnaleźć.
I wtedy stało się! Lipiec, piękny, słoneczny poranek.
Idę w ciężkiej depresji ulicą z wzrokiem wbitym w chodnik, gdy nagle
COŚ sprawiło, że uniosłem wzrok i spojrzałem w przecudne, błękitne
niebo. W jednej chwili poczułem Obecność. Poczułem, jakby z pleców
spadł mi ogromny ciężar. Ogarnął mnie niewysłowiony pokój i radość.
Tego nie da się wyrazić słowami. To było najważniejsze i najpiękniejsze
doświadczenie w moim życiu. Całkowicie, bezboleśnie i radośnie obaliło
pieczołowicie wznoszony przeze mnie system materialistycznych wartości,
ukazując piękno duchowej alternatywy.
Myślę, że prócz tego dramatycznego doświadczenia nic
nie mogło mnie przebudzić. Lecz dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
W jednej chwili przekonałem się, że On jest. Była to chwila mojej gotowości
na Niego. Stałem się gotów zakwestionować mój dotychczasowy system
wartości. Lecz do tej chwili zawiodło mnie 32 lata wędrówki a zwłaszcza
każdy mój mylny krok i wybój na mojej drodze. Nie ma żadnych przypadków.
O moich doświadczeniach rozmawiałem z przyjacielem,
który przyjechał z USA z ambicją stworzenia wydawnictwa publikującego
książki najwyższego lotu. Na wyrażoną przeze mnie wątpliwość, czy to,
co widzę, rzeczywiście istnieje, odparł, że ma coś dla mnie i wręczył
mi egzemplarz A
Course in Miracles. Po pobieżnym przeglądnięciu kilku stron uznałem
go za jakąś sekciarską wersję Biblii i rozczarowany cisnąłem na
półkę, gdzie przeleżał blisko pół roku.
Jestem pewien, że ten czas był konieczny dla ugruntowania się
mojego doświadczenia Obecności Boga. Gdy po pół roku ponownie sięgnąłem
po A Course in Miracles, chcąc sporządzić jakieś notatki,
stwierdziłem, że każde zdanie jest perłą. Nie da sie zrobić notatek.
Muszę przeczytać całość. Nie, ja to przetłumaczę!
Kurs
cudów zacząłem tłumaczyć w grudniu 1993 roku, początkowo do szuflady,
czyli dla siebie. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że wiele osób
może być zainteresowanych tym niezwykłym dokumentem, więc wysłałem
tłumaczenie pierwszych pięciu rozdziałów pani Judith Skutch Whitson
- prezes Foundation for Inner Peace. Judy podziękowała za
przekład i poprosiła mnie, abym dodatkowo przetłumaczył rozdział 23.
Następnie
spotkałem się w Warszawie z Wallace Witkowskim, Amerykaninem polskiego
pochodzenia, mieszkającym w USA niemal od zakończenia wojny, który
studiuje Kurs cudów od kilkudziesięciu lat. Wally przejrzał moje
przekłady, podzielił się ze mną swoimi uwagami, a po powrocie do
Stanów opowiedział o swoich wrażeniach ze spotkania ze mną Zarządowi
Fundacji.
Fundacja
postanowiła zaprosić mnie do siedziby FOUNDATION
FOR A COURSE IN MIRACLES w USA na rozmowę. Zostałem zaaprobowany jako
tłumacz i przez 5 lat współpracowałem z Fundacją. dokonując przekładu
oraz jego pięciu kolejnych rewizji pod bacznym okiem mojego przyjaciela
Wallace'a (na zdjęciu - po lewej stronie) i spotykając się kilka
razy z Kenem Wapnickiem, odpowiedzialnym za nadzór nad integralnością
przekładów na inne języki. Po pięciu latach nasza współpraca z Fundacją
została zakończona na etapie 6 rewizji i materiał ten został zarejestrowany
przez Fundację w United States Copyright Office. Do tłumaczenia A
Course in Miracles wróciłem
w 2004 roku i w efekcie tej pracy powstało wydanie, które można nabyć
w naszej księgarni.
Wallace A. Witkowski - Polak zamieszkały od 1949 r. w USA, prawnik, długoletni radca prawny rządu federalnego w Waszyngtonie, pisujący w obu językach. W latach 60-tych był pracownikiem Amerykańskiej Ambasady w Warszawie, a potem przez trzy lata wiceprezesem Amerykańskiej Komisji ds. Roszczeniowych w Mikronezji; odznaczony przez emigracyjny rząd w Londynie i przez prezydenta Wałęsę. Opiekun i tłumacz podczas pierwszej wizyty delegacji "Solidarności" w USA. W latach 1995-1999 uczestniczył w tłumaczeniu i redakcji pierwszego polskiego wydania "Kursu cudów". Obecnie na emeryturze, pracuje dobroczynnie w schronisku dla bezdomnych zwierząt a w chwilach wolnych - nadal pisuje.
Cezary
E. Urbański (ur. 1960 r w Warszawie), były instruktor
karate Kyokushin, absolwent Wydziału Biologii UW ze specjalizacją
w zakresie biologii molekularnej, doktorant w Max-Planck Institut
fuer Zellbiologie, Ladenburg, Niemcy; tłumacz,
copywriter i grafik. Od 1993 r. student Kursu cudów.