1 str. urtekstu "Kurcu cudów"

Tłum: Będziesz widzieć cuda [czynione] twoimi rękoma przeze mnie. Powinnaś zaczynać każdy dzień modlitwą "Pomóż mi wykonywać jakiekolwiek cuda, jakich dziś chcesz ode mnie."

 

Kompletne wydanie Kursu cudówTekst Kursu cudów – materiały źródłowe

Po niemal 2 latach, prace nad przekładem materiałów źródłowych "tekstu" Kursu cudów dobiegają końca.

W książce Pozbawiona szczęśliwości. Historia Helen Schucman i spisywania "Kursu cudów" czytamy, że Helen spisywała przekazywane jej nauki, posługując się własną formą stenografii. Następnego dnia dyktowała notatki Billowi, który zapisywał je na maszynie do pisania. Niekiedy sporządzone poprzedniego dnia notatki były uzupełniane materiałem dyktowanym na bieżąco (czyli bez uprzedniego sporządzenia notatek odręcznych). Podczas dyktowania, Helen również pomijała pewne fragmenty notatek, które uważała za zbyt osobiste.

By dokonać rekonstrukcji całości podyktowanego materiału posłużyłem się najwcześniejszym dostępnym maszynopisem, nazywanym źródłowym (lub ur-tekstem). Uważa się, że nie jest to maszynopis spisany przez Billa, lecz jeden z pierwszych maszynopisów przepisanych przez Helen na podstawie maszynopisu Billa. Na maszynopisie tym widoczne są odręczne poprawki Helen. Ponadto - zwłaszcza w początkowych rozdziałach - występują błędy zduplikowania pewnych fragmentów materiału, skreślenia i przeniesienia. To potwierdza źródłowy charakter tego maszynopisu, który posłużył potem za podstawę kolejnych wersji - w tym przekazanej Hugh'owi - synowi Edgara Caycego - z A.R.E. w Virginia Beach, szerzej znanej jako wersja HLC.

Celem uzupełnienia materiału o "osobiste" nauki i informacje, których Helen nie podyktowała Billowi do sporządzanego przezeń maszynopisu, porównywałem maszynopis źródłowy z notatkami Helen, wprowadzając pominięte fragmenty w stosownych miejscach. W przygotowywanym przeze mnie przekładzie materiałów źródłowych zostały one wyróżnione. Dzięki temu, publikacja zawiera wszystkie treści przekazane przez Jezusa Helen podczas dyktowania "tekstu" Kursu cudów.

W Pozbawionej szczęśliwości. Historii Helen Schucman i spisywania "Kursu cudów" Kenneth Wapnick, wyznaczony przez Billa i Helen również na archiwistę wszystkich związanych z Kursem materiałów, napisał, że po śmierci Helen zostały one zdeponowane w Bibliotece Kongresowej Stanów Zjednoczonych. Należy domniemywać, że decyzja ta była podyktowana chęcią ich upublicznienia w późniejszym czasie; w przeciwnym razie materiały te zostałyby zapewne zniszczone lub zdeponowane w prywatnym archiwum. Stąd uważam, że publikacja materiałów źródłowych jest zgodna z wolą Helen i Billa i nie może być mowy o nielegalnym charakterze niniejszej publikacji. Potwierdza to również fakt braku sprzeciwu kustosza i dysponenta tychże materiałów - Foundation for Inner Peace - wobec ich opublikowania w języku angielskim przez Foundację Circle of Atonement z Sedony.

Decyzja o zdeponowaniu tychże materiałów w Bibliotece Kongresowej wydaje się przemyślana i roztropna. Dzięki ich dostępności, wszelkie spekulacje i domniemania na temat materiału pierwotnego są niepotrzebne. Wystarczy sięgnąć do zdeponowanych materiałów, które nie podzielą losu zbiorów Biblioteki Aleksandryjskiej, czy innych zaginionych dokumentów, gdyż są również obecnie dostępne w formie zdigitalizowanej w Internecie

Podczas prac redakcyjnych nad przygotowaniem amerykańskiej publikacji Kursu cudów (która posłużyła potem za podstawę wszystkich autoryzowanych przez Foundation for Inner Peace przekładów na inne języki - w tym polski) z podyktowanego materiału - przede wszystkim z pierwszych 7 rozdziałów "tekstu" - usunięto około 40 tysięcy słów. Redaktorzy twierdzili, że wszystkie zmiany były dyskutowane z Autorem materiału lub że czuli Jego obecność i przewodnictwo podczas prac redakcyjnych. Jednak Jezus w swoich wskazówkach dla redaktorów ograniczył się do następujących zaleceń:

1. jeśli to, co piszesz, jest tak osobiste, że inni nie mogą tego użyć, usuń to;
2. jeśli jako skryba popełniłaś błąd, popraw go.

Redaktorzy usunęli jednak znacznie więcej materiału. Mógł się im wydawać "zbyt osobisty", "zbyt śmiały" lub "zbyt kontrowersyjny" - stąd pominięcie aż 40 000 słów. Wydaje się również, że bardzo zależało im na tym, by początkowe rozdziały "Tekstu" miały formę zbliżoną do późniejszych. Skutkiem pominięcia pewnych tresci i reorganizacji pozostałych, stały się one jednak mniej zrozumiałe, bardziej oficjalne a przez to - mniej przystępne. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule "Wcześniejsze wersje Kursu cudów i prace redakcyjne" Roberta Perry z Circle of Atonement w Sedona – redaktora i wydawcy amerykańskiego "Kompletnego wydania Kursu cudów z adnotacjami".

Niektórzy studenci Kursu cudów są zdania, że jest on dziełem "repetytywnym"; tematy często sie powtarzają, że przynajmniej Tekst można by znacznie skrócić bez uszczerbku dla treści. W tym miejscu należy jednak pamiętać, że Kurs narodził się określonych realiach i zaczął być dyktowany dwóm szczególnym OSOBOM; celem uzdrowienia relacji Helen z Billem w odpowiedzi na jego modlitwę "Musi być inny sposób" - szczerą prośbę o wskazanie innej drogi, w której znalezieniu Helen zgodziła się mu pomóc. Gdy stracili z widzenia na chwilę – ŚWIĘTĄ CHWILĘ– swoje osobiste, partykularne cele, gdy złączyła ich dostrzeżona przez Billa perspektywa innego sposobu, złączył ich jeden, wspólny cel - jego odnalezienie. To było wystarczającym zaproszeniem dla Ducha Świętego. Wkrótce potem materiał zaczął być dyktowany.

Helen była miłośniczką angielskiej poezji, zwłaszcza Szekspira. Gdy poziom lęku Helen, towarzyszący dyktowaniu pierwszych rozdziałów obniżył się, forma nabrała płynności, by potem przejść w niemal doskonałe, szekspirowskie metrum. Stąd niezwykła, symfoniczna forma tego dzieła. Chętnie porównuję je Bolero Maurice Ravela. Utwór ten też jest dziełem "repetytywnym". Cały, stosunkowo prosty temat muzyczny, jest grany już na samym początku na piccolo, po czym dołączają do niego kolejne instrumenty, grające ten sam temat, dzięki czemu przybiera on na sile i coraz silniej przemawia. Utwór wieńczy sam temat, ale w monumentalnym brzmieniu całej ortkiestry.

Podobnie Kurs zaczyna się prostym tematem:

Nic rzeczywistego nie jest zagrożone. Nie istnieje nic nierzeczywistego. Na tym polega pokój Boży.

I na tej minimalistycznej formie, odegranej na piccolo, można by poprzestać. Ale któż gotów jest zaakceptować tę prostą prawdę? Nie jest ona niczym nowym; to prawda przedwieczna. Wszystkie natchnione, święte księgi i mistycy mówią o niej w ten czy inny sposób. Jednak prosta prawda, wyrażona prosto, zazwyczaj nie wystarcza. Dlatego trzeba monumentalnej konstrukcji; symfonicznego brzmienia, które obali opartą na fundamencie błędnego założenia - idei OSOBNOŚCI - piramidę złudzeń wzniesioną przez ego. Ego skupia się na formie - piramidzie, przeoczając, że opiera sie na błędnym załozeniu. Duch Święty nie zwraca uwagi na formę, korygując błąd u jego podstaw. Kurs podminowuje ego i jego piramidę systemu myślowego osobności w unikalny sposób; materiału do nauki, nawiązującego do freudowskiej psychoanalizy, łączącego ją z judeochrześcijańską tradycją i wznosząc na metafizyczny poziom bezpośredniego doznania dzięki praktykowaniu lekcji zawartych w Ćwiczeniach dla studentów. Dlatego Helen niekiedy żartowała: Dzięki Bogu, wreszcie mamy też coś dla intelektualistów. Coś, co może nas uzdrowić z przeświadczenia o osobności nie tylko metafizyczą tęsknotą duszy za swą zupełnością, lecz również aroganckim umysłem intelektualisty. A zarazem coś pięknego.

Cóż zatem można pominąć z podyktowanego materiału i dlaczego? Według mnie - nic. Jestem przeciwnikiem jakichkolwiek manipulacji przy materiale tej rangi, jakkolwiek szczytnymi mogłyby się wydawać intencje temu przyświecające. Jestem pewien, że Jezus wiedział, co mówi, a Helen i Bill nie mają powodu, by teraz cokolwiek skrywać przed innymi. To tak, jakby z Bolera Ravela usunąć wszystkie kolejne instrumenty, pozostawiając piccolo lub od razu przejść do symfonicznego zamknięcia - bo szkoda czasu. Ani jedno, ani drugie, nie jest Bolerem napisanym przez Ravela. Szanujmy zamysł artystyczny autora, by docenić całość jego dzieła. To samo z Kursem cudów; początkowe rozdziały urtekstu są niczym fraza grana na piccolo. Lub dźwięk trąbki: "Uwaga, słuchajcie". Utwór jest wystarczajaco długi, by docenić piękno całości. Stąd nie potrzeba żadnych skrótów ani dodawania symfonicznych brzmień na samym początku. Posłuchajmy (przeczytajmy) całość, doceńmy Autora i Jego dzieło, Jego doskonałość, Jego Miłość do nas.

Czy specyfika Kursu cudów, postacie skrybów, ich specyficzne problemy sprawia, że materiał ten ma dla nas ograniczoną przydatność? NIe, gdyż – jak w nim wielokrotnie czytamy – jest tylko jeden problem; jest nim OSOBNOŚĆ a jego rozwiązaniem – Przebłaganie – zrodzona z przebaczania akceptacja idei, że osobności nie ma; że wszyscy jesteśmy Jednym Synem Bożym; nie jako osoby, lecz jako metafizyczne Jedno z naszym Stworzycielem. Dlatego metody i rozwiązania skuteczne dla Helen i Billa poskutkują również dla nas, o ile jest to materiał, który do nas przemawia; wywołuje wewnętrzny rezonans, wyczuwamy, choćby niejasno, że to prawda, że to nasza droga. Prawda jest jedna, nie ma różnych prawd. Drogi do prawdy mogą się różnić, ale nie ona. Jedną z tych dróg do prawdy jest Kurs cudów, co nie oznacza, że jest uniwersalną, powszechną lub "lepszą" od pozostałych; jest to szczególna forma uniwersalnego planu - planu zbawienia nas od naszych złudzeń.

I dlatego rad jestem podzielić się z Wami wszystkimi Jego słowami, wypowiedzianymi podczas dyktowania Kursu cudów.

Przewidywany termin publikacji "Materiałów źródłowych tekstu Kursu cudów" – IV kwartał 2018. Format: A5 (143x205 mm), obj. ok. 900 str.

Na zdjęciu - amerykańskie "Kompletne wydanie Kursu cudów z adnotacjami" (dar p. Małgorzaty z Kanady, za który z ogromną wdzięcznością dziękuję)


Powrót do strony głównej

website copyright ©2006-2018 by Cezary Urbański